"Dawno nie byłam w Rzeszowie. Jakże wypiękniało i rozbujało się to miasto! Debiut w ultra niezapomniany - trafiłam do raju: wszystkiego pod dostatkiem: znaków na trasie, życzliwości opiekuńczych wolontariuszy i służb mundurowych, megapapu w bufecie (nie zabrakło dla ostatnich jak to często bywa-rewelka!), uśmiechniętych współtowarzyszy wydeptujących nowy szlak na mapie polskich ultramaratonów. Poza tym świetna koszulka, bandanka i kubeczek:-) Brawo dla orgów - niech świecą przykładem."

Sylwia Oracz