Mój bieg będzie tym, czym są moje myśli i oczekiwania...
Powoli, powoli, aż wszystko stanie się nieruchome, troski staną się przeźroczyste i w tym wszystkim będzie można biec bez końca... ("kóla")

Asfalt czy teren, biegi 24-48-godzinne, a może biegi ultra? Co Cię najbardziej pasjonuje, w czym czujesz się najlepiej i dlaczego?

Oczywiście „mikst” z tendencją asfaltu. Jeden i drugi rodzaj biegu mimo tego, że posiada wspólny mianownik to znacząco różni się od siebie. Każdy z nich uzupełnia dojrzałość biegową oraz rozwój biegacza. Przychodzi w treningach/startach taki czas zmęczenia i znużenia, że trzeba podjąć decyzję na chwilową zmianę środowiska i ja właśnie zmieniam ją na bieganie w terenie lub po prostu wplatam to w trening.

Jednak moim celem są biegi ultra długie i w nich nabieram od kilku dobrych lat coraz więcej doświadczenia. Nie chciałbym tutaj stać się „egzekutorem” i zaraz komuś odpowiedzieć na pytanie co jest trudniejsze góry czy np. 24h ponieważ na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jak ktoś szuka rozwiązania to znaczy, że jeszcze chyba nie odnalazł swojego kierunku.

Biegi dobowe i więcej to zbiór wielu składowych, których uczysz się podczas wielogodzinnych treningów i startów. To ciągła improwizacja i obserwacja siebie. Czasami błahe rzeczy jak metka z koszulki lub sznurówka, która wiele godzin uderza w to samo miejsce może spowodować zakończenie zawodów przed czasem. Rzadko mamy wszystkie paznokcie na stopach, a przesiąknięte buty od krwi już na nikim nie robią wrażenia :-).

Mistrzostwa Świata 24 h Holandia 2013

Tomasz Kuliński na Mistrzostwach Świata w Biegu 24 h w Holandii 2013 (fot. Archiwum własne TM)

Oczywiście nie biegam dla doświadczania tego wszystkiego co powyżej, bo można by pomyśleć iż jestem jakimś masochistą. Jednak ból w tym wszystkim jest dość pospolity i wszechogarniający. Ból wdziera się w każdą twoją cząstkę tracisz wolę i chęć podejmowania działania. Stajesz, przechylasz się do przodu, robisz krok potem następny, czasami to jest przerażające jednak częściej ten moment przynosi zadowolenie. Dobrze być tego wszystkiego świadomym i w treningu uczyć się nad tym panować.

Jak się zaczęła Twoja przygoda z bieganiem długodystansowym?

Podjęcie decyzji o rozpoczęciu przygody z biegami długimi było bardzo prostą decyzją. Stwierdziłem, że jeśli bieg przez 42 km sprawia mi tyle radości to dlaczego nie robić tego ponad dystans maratoński. I tak pokrótce możnaby to było przedstawić, a bardziej szczegółowo zaliczając kilka setek itp. Pojawiły się w mojej okolicy (lub już były) biegi 12h w Rudzie Śląskiej oraz 24h i 48h organizowane przez AWF Katowice i grzechem byłoby nie spróbować. 

Z drugiej strony miałem za sobą ponad 10 lat wspinania po różnych górach świata i czułem, że ten wysiłek fizyczny i psychiczny będzie bardzo podobny do tego, czego doświadczałem podczas wielogodzinnych lub wielodniowych wspinaczek. Nie myliłem się.

Mistrzostwa Świata 24h Polska

A teraz dlaczego biegasz? W czym znajdujesz motywację do treningów i startów w zawodach?

Za nim odpowiem na to pytanie to pójdę pobiegać...

Zawsze gdzieś jest we mnie ta myśl, której troszkę się boję. Kiedy przestanie mnie to bawić i sprawiać przyjemność. Kiedy powiem dość, przecież nic z tego nie masz i jeszcze musisz tyle do tego dokładać poświęcając często czas najbliższych i z najbliższymi.
Zdaję sobie sprawę, że najpierw rodzina, praca i dopiero trening tak jak u większości z nas. Bilans biegania jest obecnie na plus, a wszystko potrafi się dopasowywać do obranych celów i głupio byłoby tego nie przekuwać w czyn.
Wiele takich małych cegiełek mnie motywuje, czasami dobrym nauczycielem są porażki i potknięcia na zawodach, bo to one stają się spoiwem w budowaniu lepszego treningu.
I taka mała historyjka...
Pewnego razu bardzo wcześnie rano zimową porą miałem wstać na długie bieganie. Ogarnął mnie straszliwy leń, a głowa wymyślała sobie tysiąc powodów żeby nie wyjść na trening, a bo to bo tamto (chyba wiecie o czym mówię). Słysząc poruszenie w domu wstałem i zobaczyłem, że mój nastoletni syn wstał wcześniej ode mnie i właśnie szykował się do wyjścia na swój trening. Czy potrzeba było mi większej motywacji czy nie ma czegoś piękniejszego jak obustronny dobry przykład i wsparcie? Do dzisiaj pamiętam jak lekko mi się biegło przez wiele godzin.
Bywało, że motywowały mnie do biegania pieniądze, które zbierałem na kształcenie chłopaka w Himalajach i pamiętam - troszkę mnie to zdrowia kosztowało, ale warto było.

Opowiedz nam o Spartathlonie. Jak się przygotowywałeś? Co było najtrudniejsze w samym biegu? 

„Sparta” to bieg z tych o których gdzieś się tam w życiu - poczytało i zamarzyło. Bieg dla jak ja to mówię: dla spokojnego odejścia z tego świata. Zaliczasz i możesz czuć się „ochrzczonym ultrasem”. Tak w skrócie to (jakby ktoś nie wiedział): bieg zaczyna się o godz. 7:00 na Akropolu. Prowadzi z Aten do wybrzeża i potem wzdłuż wybrzeża do Koryntu przez Megarę i Kinetę. Kanał Koryncki znajduje się na 78.5 km. Dalej trasa wiedze przez Nemeę, Lyrkię i na 159 km dociera do szczytu góry Mt. Parthenion (1200 m n.p.m.). Z góry zawodnicy biegną przez Neste i Tegeę i około na 200 km wbiegają na drogę prowadzącą do Sparty.
Zeszły rok właśnie był nastawiony na ten start, ale szczególnie nie zmieniałem rodzaju treningu tuż przed ponieważ w maju miałem Mistrzostwa Świata w Holandii, do których przygotowania trwały od stycznia i na tym bazowałem utrzymując cały czas formę.
Nie dotyczy to ostatnich dwóch tygodni przed wylotem ponieważ stałem się codziennym bywalcem sauny, w której oprócz przesiadywania - jakby to powiedzieć – troszkę też ćwiczyłem. Hehe prawie nie wyzionąłem tam ducha...
Najtrudniejszym elementem w biegu było utrzymanie odpowiedniego tempa na pierwszych 80 km. Takiego, aby zdążyć do kolejnych bramek pomiarowych, które już na samym początku wyeliminowały wielu dobrych zawodników. Za Koryntem było już trochę łagodniej z tymi przelotami, ponieważ czas zaczął się troszkę rozciągać, a ja miałem wypracowany lekki zapas mimo, że kilku „naszych” było przede mną.
Gorąco wysuszało na maksa, gdzieś na termometrze pokazano mi 44 °C i coraz więcej zawodników czekało na „ostatni autobus”, a ja modliłem się tylko o spokój wypatrując gdzieś na horyzoncie szczyt góry Mt. Parthenion, na którym w historii wielu już ostatecznie kończyło zawody. Strach ogarnął mnie jak stanąłem przed zakosami góry podświetlanymi światłami chemicznymi. Organizatorzy kazali mi odpocząć i nawet się położyć jednak postawiłem wszystko na jedną kartę i ani się nie obejrzałem, a byłem już na punkcie kontrolnym szczytu, za którym był już tylko długi zbieg. Kryzys dopadł mnie w okolicach 200 km (nie tylko mnie) w tym miejscu był wielokilometrowy podbieg po asfalcie. Zaczynałem konać razem z Austriakiem (było to godzinę, dwie przed wschodem Słońca) przeszedłem do marszu i zacząłem potwornie marznąć i za żadne skarby nie potrafiłem przejść do biegu, który by mnie rozgrzał. Przyszedł czas na demony i halucynacje (chleb powszedni w ultra) dobrze, że byłem ich świadomy. Oj, to była ta gorzka esencja biegu do czasu jak promienie wschodu nie przywróciły mi życia.
Meta w Sparcie to już wielka feta. Grecy potrafią kibicować i zatrzymać wszystko byleby się bawić. A ja mimo swojej lekkiej nieświadomości, zaliczyłem drugi czas wśród startujących tam od wielu lat Polaków tj. 28:44.

Spartathlon 1

Tomasz Kuliński na Spartathlonie 2013 (Fot. Archiwum własne TM)

Kiedy przebiegło się już Spartathlon i to w takim pięknym stylu, to czy można mieć jeszcze jakieś biegowe marzenia? Gdzie chciałbyś wystartować w przyszłości i jakie są Twoje plany na obecny sezon?

Jak w biznesie nie żyję marzeniami, a plany dopasowuję do tego, co jest obecnie we mnie wypracowane. Jak już coś wypatrzę na horyzoncie to zawszę próbuję się uszczypnąć i wrócić do świadomości, bo to nie ja tu rozdaję karty. To dobry sposób na spokój ducha i konsekwencje możliwego rozczarowania, a w przypadku mojego słabego punktu jakim jest żołądek na zawodach, to najlepsze rozwiązanie.
Ilu już było biegaczy którzy przed startem widziało się właśnie na mecie, a potem w swojej gorzkiej porażce szukało rozgrzeszenia obwiniając np. organizatorów za jakieś banały itp. No ale cóż różne mamy charaktery i trzeba starać się je szanować.
Co do tegorocznych startów to Mistrzostwa Świata 24h wypadły obecnie z kalendarza, a ja cały czas od grudnia przygotowuję się na 48h , które odbędzie się Kladnie pod Pragą.

Dlaczego zdecydowałeś się wystartować w Ultramaratonie Podkarpackim?

Ultramaraton Podkarpacki to mój powrót w okolicę tras na których bywało, że dużo trenowałem. Z tych okolic pochodzi chyba połowa mojej rodziny i to właśnie był największy argument dla mnie, a z drugiej strony przełom maja i czerwca to w moim cyklu robienie siły biegowej, a start to zawsze jest większa motywacja choć należałoby ją zrobić na „półgwizdka”. Poza tym to nowe zawody i trzeba na nich być!

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia w zawodach i do zobaczenia na Ultramaratonie Podkarpackim!

Tomasz Kuliński – kóla
AZS AWF Katowice/Kulbet

Reprezentant Kadry Narodowej w biegach ultradługich od roku 2012. Przebiegł 88 maratonów i 30 biegów ultra.     Spartathlon              

Rekordy życiowe:

48h - 315km
24h - 227km
12h - 127km
100km - 8:31
42km - 2:58

Najważniejsze osiągnięcia sportowe:

Rok 2011
Transjura 166 km - 2 miejsce
Mt. Everest Marathon - 3 miejsce
Maraton Komandosa - 1 miejsce (cywil)

Rok 2012
Transjura 166 km - 1 miejsce
Ruda Śląska Bieg 12h - 2 miejsce
Maraton Komandosa - 1 miejsce (cywil)
24h Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy - miejsca: 42 i 28 oraz 3 drużynowo

Rok 2013
Transjura 166 km - 1 miejsce
Spartathlon 246km - 16 miejsce

Rok 2014
12h Górska Pętla Brenna - 1 miejsce

 

Z Tomkiem Kulińskim "kólą" rozmawiała Bo

 

V UP startuje za: 174 Dni
Zakład Wykonawstwa Sieci Elektrycznych

OMEGA PILZNO - Transport Spedycja Logistyka

Res Motors - Autoryzowany Dealer FORD

Deweloper, nowe mieszkania w Rzeszowie, gotowe domy, szeregówki - Szerbud

SB Complex - kompleksowe usługi budowlane

waran regaly

Marcel Bus

Sylveco – kosmetyki naturalne – kosmetyki naturalne

vianek

Biolaven - nowe naturalne kosmetyki

PGE Dystrybucja

Sanofi w Polsce - Sanofi to jeden z wiodących koncernów farmaceutycznych na świecie.

Folia - MARMA Polskie Folie
ULTRAMARATON PODKARPACKI ZŁOTYM BIEGIEM 2014!
 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem